Bike Maraton Obiszów: Zawodnicy Volkswagena w czołówce pomimo przygód na trasie

0

 

 Zmienna pogoda, kłopoty techniczne i upadek – z takimi sytuacjami musieli zmierzyć się zawodnicy Volkswagena podczas niedzielnego Bike Maraton w Obiszowie. Zakończyło się bardzo dobrze – drugim miejscem Zuzanny Krzystały i czwartym Michała Ficka.

Ponad 1000 osób ukończyło niedzielne zawody Bike Maratonu, które odbyły się w niedzielę Obiszowie w województwie dolnośląskim. O ile rywalizacja wśród amatorów była ciekawa, o tyle wśród zawodników pro, napięcie było jeszcze większe. Panie startujące na dystansie Giga do pokonania miały aż 90 km, co w praktyce oznaczało ponad 4-godzinne ściganie. Na tak wymagającym dystansie świetnie spisała się Marlena Drozdziok, która zwyciężyła, ale też druga na mecie Zuzanna Krzystała z Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team, która walczyć musiała nie tylko z zawodnikami, lecz też przeciwnościami losu.

– Niestety jeden z zakrętów chciałam pokonać ze zbyt dużą prędkością, co przypłaciłam zdartym kolanem i ucieczką powietrza z tylnej opony. Postój na bufecie przed wjazdem na 3 rundę kosztował mnie zerwaniem kontaktu ze zwyciężczynią, czego już w samotnej pogoni nie udało się odpracować.  Nie zdążyłam również uciec przed burzą i ulewą, która nie pozostawiła na mnie suchej nitki – podsumowała zawodniczka, która mimo przeciwności ostatecznie straciła tylko 13. sekund do zwyciężczyni. Podium uzupełniła Michalina Ziółkowska.

 

Bez podobnych zdarzeń losowych nie obyło się w wyścigu elity panów. Pecha miał Michał Ficek (Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team), który podkreśla, że od początku wyścigu czuł się dobrze.

– Spokojnie kontrolowałem przebieg rywalizacji. Po pierwszej z trzech rund jechałem w mocnej czteroosobowej grupie na czele wyścigu, jednak w pewnym momencie z tylnego koła zaczęło uchodzić powietrze – przyznał zawodnik, którego czekał przymusowy dwuminutowy postój. Zastosowanie zestawu naprawczego w postaci szydełka, pianki uszczelniającej i naboju CO2 pozwoliło Fickowi wrócić na trasę, choć Halejak, Kozak i Rożek zdążyli uciec. – Przez kolejne 60 km samotnie goniłem uciekającą trójkę. Nawiązanie kontaktu wzrokowego to było wszystko, na co było mnie stać i na co pozwolili rywale. Wyścig nie poszedł po mojej myśli, ale solidna praca na trasie na pewno zaprocentuje na kolejnych wyścigach – dodał.

Ostatecznie najlepszy na mecie Wojciech Halejak utrzymał 10-sekundową przewagę nad drugim Mariuszem Kozakiem i jadącym tuż za nim Karolem Rożkiem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here