Z kogo najlepsi czerpią inspirację?

Czy macie swoich idoli lub mentorów? Może bohaterowie naszego artykułu nimi są? Podzielcie się swoimi opiniami.

0

Każdy z nas z jakiegoś powodu zainteresował się kolarstwem górskim. Dla niektórych wzorem byli rodzice, dla innych niesamowity występ jakiegoś zawodnika lub lokalny wyścig, po którym pomyśleliśmy, że sami też chcemy spróbować jazdy na rowerze. Spytaliśmy czołowych zawodników kolarstwa górskiego w Polsce kto lub co było, a może nadal jest ich inspiracją do uprawiania tego sportu. Dodatkowo dowiedzieliśmy się czy mają oni swoich idoli lub mentorów będących wzorem do naśladowania.

U większości zawodników można zauważyć powtarzający się schemat. Wzorcami są dla nich osoby dochodzące do swoich sukcesów ciężką pracą i niepoddające się mimo wielu trudności. Tym samym Bartłomiej Wawak powiedział nam:

Nie mam jednego idola, czy mentora, wzorem są dla mnie osoby, które dochodzą ciężką pracą do swoich celów, marzeń. Na pewno wśród ważnych dla mnie osób był i pozostanie Marek Galiński – mój ostatni trener, którego zawsze słuchałem, starałem się go naśladować i od niego uczyć. Osobiście podziwiam również Pana Jacka Brzózkę, który odnosi nie tylko sukcesy sportowe, ale i biznesowe, a przy tym jest niesamowicie charyzmatycznym i pozytywnym człowiekiem. Jeśli chodzi o postaci zagraniczne, to za moich początków był nim Julien Absalon, ale teraz jakoś wszystko przeszło w koleżeństwo z wyścigów, czy też imprez. W zasadzie nie jest to dla mnie istotne, czy podziwiana przeze mnie osoba jest znana. Wystarczy, że ma cechy osoby dążącej do swojego sukcesu, a przy tym pozostaje przysłowiowym „człowiekiem”, to jest dla mnie motywacją do cięższej pracy.

Możemy tu wyczytać, że oprócz sukcesów sportowych ważne są także sukcesy na pozostałych polach życiowych. Jednak najważniejsze jest „człowieczeństwo”, o którym tak łatwo zapomnieć po osiągnięciu sukcesu. Zapytaliśmy również byłego drużynowego kolegę Bartka – Michała Ficka. Jego odpowiedź, z powodu niewielkiej różnicy wieku, była zaskoczeniem:

Nigdy nie miałem konkretnego kolarskiego idola. Podziwiam wszystkich sportowców, którzy dzięki ciężkiej pracy i wyrzeczeniom osiągają świetne wyniki. Przykładowo po moim pierwszym maratonie MTB w Ustroniu w 2009 roku podziwiałem Bartka Wawaka, który jest ode mnie rok młodszy, a wygrał OPEN na średnim dystansie. Ja ukończyłem ten wyścig w trzeciej setce zawodników…  Z moich pierwszych lat przygody z rowerem podziwiałem także jazdę m.in. Mateusza Zonia, Andrzeja Kaisera, Marka Konwy czy innych, niekoniecznie topowych zawodników z krajowego podwórka MTB.


Wiele osób wzoruje się na zawodnikach, będących akurat na topie. Jednak wśród uzyskanych przez nas odpowiedzi pojawiają się śp. Marek Galiński oraz, prezentująca od wielu lat w znakomitą formę, Maja Włoszczowska. Kolejną z osób, które udzieliły odpowiedzi była aktualna Mistrzyni Polski w kolarstwie przełajowym oraz maratonie – Barbara Borowiecka:

Kiedyś pomyślałam, że chciałabym być jak Maja Włoszczowska. Ona była moją pierwszą inspiracją do trenowania. Podziwiam Pauline Ferrand-Prévot i Mathieu van der Poel’a. Są wszechstronni, nie ograniczają się do jednej dyscypliny. Czasami też wracam do swoich notatek i zdjęć. Patrzę wstecz i cieszę się, że spełniłam kilka swoich marzeń i nabieram wiary, że mogę jeszcze więcej.

Kolejnej odpowiedzi udzieliła nam Katarzyna Solus – Miśkowicz: 

Jako młoda zawodniczka nie miałam żadnego sportowego idola. Była najlepsza grupa zawodowa w Polsce i do niej chciało się należeć. Wtedy cross-country było bardzo popularne, mieliśmy fenomenalnych zawodników, międzynarodowy cykl imprez oraz mnóstwo startujących zawodników. Gdy dojrzałam zaczęłam podziwiać, podpatrywać, a gdy miałam odwagę: podpytywać najlepszych zawodników, z którymi nie raz byłam na wyjazdach kadrowych. Największym autorytetem był i jest dla mnie śp. Marek Galiński, który co prawda nie był moim trenerem, ale często ze mną, czy z moim mężem przebywał i dzielił się swoją wiedzą. Drugą osobą jest Maja Włoszczowska, osoba, z którą nie raz mam przyjemność przejechać trasę wyścigu, czy nawet potrenować. To ikona światowego MTB, na której również staram się wzorować.


Zazwyczaj trochę inaczej wygląda to u osób, które przerzuciły się na trening kolarski z innej dyscypliny sportu tak jak w przypadku Anny Sadowskiej. Jednak sporo przed rozpoczęciem przygody z kolarstwem wiele czynników pobudzało jej zainteresowanie właśnie tą dyscypliną:

Przyznam szczerze, że nie mam takiego idola czy mentora w kolarstwie. Jedną z głównych przyczyn jest to, że kolarstwo zaczęłam trenować już jako ukształtowany sportowiec, mając za sobą lata treningu lekkoatletycznego i koszykarskiego. Choć zanim wsiadłam na rower pamiętam, że z wypiekami na twarzy oglądałam zmagania Lance Armstronga z Janem Ullrichem podczas TdF, jakkolwiek teraz będzie to ocenione, wówczas miało dla mnie wymiar niesamowitego poświęcenia i determinacji. Z nostalgią i nieco przez mgłę przypominam sobie, jak z tatą krzyczeliśmy do telewizora gdy o podium walczył Zenon Jaskuła. Dzisiaj śledzę to, co się dzieje w kolarskim świecie i czasami inspiruje niektórymi formami czy rodzajami treningów realizowanymi przez światową czołówkę w różnych odmianach kolarstwa. Jeśli miałabym pokusić się o wskazanie pewnego wzorca, to podziwiam przebieg kariery Gunn Rity Dahle za wytrwałość, systematyczność i powtarzalność formy na mistrzowskim poziomie, przy zachowaniu swojej naturalności w kontaktach z otoczeniem.


W kilku wypowiedziach oprócz wzorców typowo kolarskich mamy także motywy rodzinne. Jedną z nich otrzymaliśmy od Dariusza Batka: 

Jeśli chodzi o mojego mentora, to nigdy nie miałem takowego w jednej osobie. Na pewno największy wpływ na moją karierę miał mój Ojciec, ale od każdego, kogo spotkałem po drodze, uczyłem się nowych rzeczy. Marek Galiński, Marcin Karczyński, Michał Kwiatkowski, Michał Gołaś, Jacek Morajko, Marek Rutkiewicz itd. są osobami, które odcisnęły swój znak w mojej przygodzie z kolarstwem. Ale tego, że od każdego można się czegoś nauczyć, mówił od zawsze mój Tata, który nigdy nie był kolarzem ani żadnym sportowcem, ale o sporcie wiedział bardzo dużo właśnie przez umiejętność słuchania i wyciągania przydatnych informacji.

Źródło: SCOTT Sports SA Reto Hammer

W podobnym tonie wypowiedział się Maciek Jeziorski: 

Moim największym idolem sportowym jest mój Tata. To on nauczył mnie jeździć na rowerze, brał na pierwsze wycieczki, wychował poprzez sport. Zawsze go podziwiałem i podziwiam do dziś. Tata zawsze traktował jazdę na rowerze czysto amatorsko, hobbystycznie i być może dzięki temu pokazał mi wszystko, co najbardziej wartościowe w tym sporcie. Wpoił mi masę cennych wartości, które w połączeniu z uprawianiem kolarstwa, pozwoliły mi na dalszy, zrównoważony (chyba?) rozwój. Będąc dzieckiem, miałem wrażenie, że Tata jest najszybszym i najsilniejszym człowiekiem świata. Z czasem to się trochę zmieniło, choć dalej mi imponuje, tylko w trochę inny sposób. Chociażby teraz, gdy piszę ten tekst, mój Tata zbiera się właśnie na rower. Cały dzień ciężkiej pracy za nim, godzina 19:00, za oknem ciemno, zimno i mokro. Montuje lampy i jedzie z kolegami w las. Lat 65. Taka postawa w tym wieku budzi u mnie większy szacunek i podziw niż worek medali w sporcie zawodowym. Za 40 lat też tak chcę.

Odpowiedzi udzieliła nam również Zuzanna Krzystała, która dzięki ciężkiej pracy znalazła się szeregach wymarzonej drużyny i pod okiem trenera – Bogdana Czarnoty – rozwija swoją kolarską pasję:

Kolarstwo jest moją pasją i to ona napędza mnie do działania. Sama pasja bez odpowiedniej wiedzy, doświadczenia, wsparcia i zaplecza – nie wystarczy. Od ponad roku współpracuje z Bogdanem Czarnotą, któremu zawdzięczam osiągnięcie wielu moich tegorocznych sukcesów, podniesienie poziomu sportowego i wyznaczanie nowych celów, które na początku wydają się nieosiągalne. Dodatkowo możliwość bycia zawodnikiem drużyny Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team zapewnia mi duże możliwości rozwojowe. Jeśli chodzi o idoli oraz inspirację to chyba jak wiele osób czerpie ją od najlepszych – uwielbiam wszechstronnie uzdolnioną w różnych formułach kolarstwa burzę blond loków – Jolandę Neff czy niesamowitą, waleczną i skromną Kate Courtney.


Każde pytanie zadawane innym warto zadać również i sobie. Na koniec chciałbym przedstawić jak wyglądało to u mnie. Moją sportową inspiracją od zawsze był mój trener karate. To właśnie on nauczył mnie szacunku i zawziętości w dążeniu do celu. Jako, że swoją przygodę z kolarstwem rozpoczynałem późno, moim pierwszym kolarskim idolem był Michał Ficek. Kiedy ja zaczynałem swoje starty, to właśnie on wygrywał większość wyścigów, na których się pojawił. Wtedy był on dla mnie kilka lat starszym ode mnie chłopakiem z mojej okolicy, którego sukcesy motywowały mnie do przekraczania swoich limitów. Aktualnie, mimo że jest on teraz moim dobry znajomym, nadal mam go za wzór do naśladowania.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here