Speedclean – doświadczenie z żużla przeniesione na kolarstwo

0

Nie od dziś wiadomo, że speedway nie należy do najczystszych sportów. Umorusane motocykle i kombinezony to codzienność zawodników startujących w zawodach żużlowych.

Jak domyć sprzęt po rywalizacji? Tu z pomocą przychodzi paleta produktów Speedclean, która swoje zastosowanie znalazła również w kolarstwie. Nie od dziś wiadomo, jak ciężko domyć napęd zwykłą wodą z detergentem, mnie odkrycie idealnego środka czyszczącego zajęło kilka lat. Tym razem w moje ręce trafiły właśnie produkty Speedclean, preparat do mycia napędu i elementów smarowalnych oraz Offroad Cleaner (preparat do czyszczenia mocno zabrudzonych pojazdów, jak motocykle, quady, rowery).

Opakowania produktów wyglądają dość skromnie, brak krzykliwych kolorów i chwytliwych sloganów, prosta grafika i rowerowe motywy na etykiecie wskazują przeznaczenie produktów. Skład, czytelne i widoczne ostrzeżenia przed niepożądanym użyciem, krótka instrukcja użytkowania – na etykiecie same konkrety bez pustych i nie zawsze mających pokrycie z prawdą sloganów.

Czas na test. Rowery myłem już tysiące razy, sprawa wydaje się więc banalna. Wpierw proponuję użyć płynu do mycia napędu. Osobiście do rozprowadzenia płynu po kasecie, łańcuchu i zębatkach korby używam pędzla malarskiego. Kilka psiknięć Speedclean’a, pewne pociągnięcia pędzelkiem po brudnej kasecie i widać jak kilkudniowy smar w mgnieniu oka z niej spływa. Tak samo jest z łańcuchem, jednak tu proponuję użyć dodatkowo szczotki o twardszym włosiu, która przeznaczona jest tylko do mycia napędu. Poprawiam wodą pod lekkim ciśnieniem i napęd wygląda jak dopiero co założony. Jednak żeby nie było, że tylko chwalę, są i wady. Speedclean, płyn do czyszczenia napędu jest dosyć tłusty, a co za tym idzie, po spłukaniu woda nie spływa w całości z komponentów które nim były pokryte, lecz pozostaje na niej, tak jakby rama była pokryta tłuszczem.

Po czyszczeniu napędu czas na ramę, koła i całą resztę, która raczej nie bywa pobrudzona smarami czy olejem. Wpierw opryskuję szlaufem rower w celu zmiękczenia błota, oraz usunięcia jego większej ilości. Koleją czynnością jest naniesienie Offroad Cleaner na podzespoły, kilka energicznych ruchów rozpylaczem i preparat ląduje tam gdzie powinien. Duża gąbka rozprowadza go po całości, dla pewności zakamarki typu manetki, jarzemko siodełka itp można ”przelecieć” pędzelkiem czy szczotką z miękkim włosiem. Całość spłukujemy lekkim ciśnieniem i gotowe…

Obydwa produkty są neutralne dla uszczelek, lakierów i innych elementów roweru, które mogą zostać uszkodzone przez agresywne środki myjące.

Co wyróżnia Speedclean na tle innych marek? Po pierwsze cena. Nieczęsto zdarza się aby produkt używany w profesjonalnym sporcie miał przystępną cenę. Zarówno Offroad Cleaner, jak i preparat do mycia napędów można kupić za niecałe 36,90zł (1000ml). Kolejną zaletą jest wydajność, według mnie mnie litr preparatu myjącego napęd wystarczy na blisko 100 myć. Ostatnią rzeczą przemawiającą za zakupem produktów Speedclean jest ich polskie pochodzenie. Jeśli więc szukasz wydajnego zestawu chemii rowerowej, która prędzej czy później i tak pojawi się w Twoim warsztacie, zwróć uwagę na Speedclean’a.

Producentem jest Robi S.C z Leszna, a za dystrybucję na rynku rowerowym odpowiada firma Helman Sport, www.helmansport.pl 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here