Potrzeba nam dialogu, ale nie ma dialogu bez spotkań

0

Czego oczekuje się od PZKolu? Można oczekiwać różnych rzeczy, jest wśród nich także sprawne działania mające na celu rozwój kolarstwa w naszym kraju. Po latach tkwienia w tym sporcie powiedziałbym: nieprzeszkadzania, a pomagania zawodnikom i trenerom w ich pracy oraz nietworzenia barier w przekazywaniu środków ministerialnych na szkolenie zawodników.

Prowadzić dialog można w nieskończoność, spotykać się również. To robiły wszystkie poprzednie zarządy. Co z tego wynikało? Z mojej perspektywy niestety bardzo niewiele. Z satysfakcją wspominam jedynie spotkania i rozmowy z członkami komisji MTB, ale też wiele nie udało nam się zwojować w zderzeniu z kolejnymi włodarzami PZKolu. Zarządy odkąd pamiętam, spotykały się z maluczkimi tego świata, wysłuchiwały ich i protekcjonalnie instruowały, jak wszystko powinno funkcjonować. Słyszeliśmy: przygotujcie taki dokument, przygotujcie jeszcze taki i nie zapomnijcie o załącznikach, a my się tym zajmiemy. I tak zmarnowałem dziesiątki godzin, które mogłem poświęcić na zabawę ze swoim dzieckiem, bądź na jazdę na rowerze.

Kiedy nieśmiało dopytywałem się co dalej z moim (zazwyczaj była to opinia komisji MTB) pismem słyszałem: Panie, my tu mamy poważne problemy, komornik na torze, nie mamy jak zapłacić za pobyt kadry na mistrzostwach świata!”.  No tak, na tym tle regulamin współzawodnictwa czy Pucharu Polski to frywolne żarty.

Oczywiści ironizuję. To właśnie te „drobne sprawy” budują fundamenty funkcjonowania kolarstwa w Polsce. Jeżeli klub/trener wychowuje zawodnika od młodzika do elity, poświęca mu 10 lat szkolenia, osiąga z zawodnikiem mistrzostwo kraju, a później dowiaduje się, że zawodnik odchodzi do innego klubu, bez jakiegokolwiek ekwiwalentu to rośnie w takim trenerze olbrzymie rozgoryczenie oraz poczucie niesprawiedliwości. To poczucie potem przerzuca się na młodych zawodników, którzy zaczynają trenować i tak sami sobie zarzucamy pętlę na szyję.

Od roku próbuję namówić zarząd PZKol do wprowadzenia ekwiwalentu za wyszkolenie zawodników. Spotykaliśmy się, rozmawialiśmy, tworzyliśmy konkretne rozwiązania, zasięgaliśmy opinii przewodniczących innych komisji niż MTB. Wszyscy się zgadzali co do zasadności wprowadzenia tego rozwiązania. No ale niestety, zarząd nie miał czasu tym się zająć i proste rozwiązanie porządkujące pracę w klubach nie zostało wprowadzone w życie.

Otóż nie tylko dialog, nie tylko spotkania budują siłę danej dyscypliny, ale przede wszystkim wprowadzanie szybkich i konkretnych rozwiązań adekwatnie do sytuacji.

Jeżeli ich brakuje, a czas poświęcony na próbę ich wprowadzenia jest marnotrawiony lub przekładany w nieskończoność, to rzeczywiście światełko gaśnie, jak światła na torze w Pruszkowie gdy nie zapłacono za prąd…

Pozostaje mieć tylko nadzieję, że tak jak w tenisie ziemnym, może zrządzeniem losu urodziła się na naszej ziemi jakaś nieprzeciętna osoba, która swoim talentem zawojuje za jakiś czas światowy peleton. Wtedy na pewno nie będzie to efekt sprawnie działającego związku.

Na koniec tylko chciałem wyrazić wielkie słowa uznania dla pań, które obsługują PZKol. Naprawdę serce oddają temu co robią i często niemożliwe, dzięki nim staje się możliwe. Chapeau bas!

Błażej Maresz – twórca, prezes, trener Warszawskiego Klubu Kolarskiego, przewodniczący komisji MTB przy PZKol.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here