Marlena Droździok – „Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa”

Po nieudanym sezonie 2018 Marlena Droździok ma zamiar wrócić na właściwe tory i namieszać w kolarskim światku. Od początku roku udowadnia, że jej plan może się powieść a ścieżka, którą obrała na ten sezon, jest właściwa. Zapraszamy do przeczytania krótkiego, lecz szczerego wywiadu z utalentowaną zawodniczką KM Sport Pro Team.

0
1. Miejca w pierwszej dziesiątce Pucharu Świata XC i Mistrzostw Europy, medal Mistrzostw Polski Elity w pierwszym roku orliczki, koszulka mistrzyni kraju. Twoje dotychczasowe osiągnięcia robią wrażenie jak na Polskie warunki. Na jakim etapie swojej kariery teraz jesteś? 

Często zadaje sobie to pytanie, w jakim miejscu się aktualnie znajduję. Na pewno dotychczasowy czas to spora lekcja pokory i bagaż doświadczeń do mojej kariery. Wiele czynników złożyło się na moją aktualną dyspozycje, połączenie życia dorosłego z wysokim poziomem sportowym jest nie lada wyzwaniem zarówno dla mnie jak moich rówieśników, każdy musi się z tym zmierzyć i utrzymać odpowiedni balans . Teraz pomału wracam bogatsza, o niemiłe doświadczenia z poprzednich sezonów ale już z „lekka głową” i dystansem do siebie, bardzo łatwo można się skrzywdzić nie wiedząc kiedy powiedzieć „Stop”.

2. Po bardzo udanym sezonie 2017 zmieniłaś ekipę na Habitat MTB Team, jak do tego doszło?

Zachodni kierunek kojarzy się tylko z rozwojem i „zmianą na dobre” ale czas pokazał, że nie zawsze jest tak kolorowo jakby mogło się wydawać. Dołączyłam do Habitat Team pod koniec 2017 roku po udanym wyścigu Maja Włoszczowska Trophy. Z początku wydawało się, że wszystko idzie w idealnym kierunku, lecz zawirowania między mną a klubem przyczyniły się do kryzysu na rowerze, nad czym ubolewam najbardziej.

3. Nie ukrywajmy, poprzedni rok nie był tym, czego można było się spodziewać po zawodniczce meldującej się w czołówce największych światowych wyścigów, co było przyczyną takiego stanu rzeczy?
Problemy zaczęły się na przełomie sezonu 2017 i 2018 na początku przygotowań w okresie jesiennym, kiedy znów trzeba było wrócić do rytmu treningowego. Sezon 2018 to płacenie za błędy z roku poprzedniego, w którym głównym problemem było przesadne skupianie się na wadzę, w skutku czego wpadłam w anoreksję. Zatraciłam się ‘w cyferkach’ jakie pokazywała waga, codzienne ważenie się i popadanie w stany lękowe tuż po jedzeniu to była moja codzienność .

Presja otoczenia kolarskiego nałożona z każdej strony na zawodników, odnośnie tego „co jeść, a czego nie” powoduje, że jest to dzisiejszy  temat tabu.
Po wyśmienitym sezonie w którym nałożyłam na siebie spora presje, mój apetyt na zdobywanie trofeów był na tym samym poziomie co w ubiegłym roku, ale nic nie układało się po mojej myśli a problemy klubowe to spotęgowały. Bez wsparcia technicznego oraz szkoleniowego, w moim przygotowaniu nic nie wyglądało tak jak powinno, motywacji do ciężkie pracy było mniej.

4. W zimie podałaś informację o zmianie ekipy na krajowy KM Sport Pro Team. Jakie cele przed sobą postawiłaś? Czy zmieniły się twoje priorytety i postrzeganie kolarstwa?

Informacja o zmianie drużyny, a raczej w moim przypadku sponsora mogło wzbudzić zaciekawienie w środowisku XC, ponieważ drużyna KM SPORT skierowana jest do Triatlonistów. Po kilku rozmowach z moim Trenerem Jakubem Czają przekonał mnie do współpracy z Michałem Niewiadomskim – właścicielem klubu i sieci sklepów KM sport, w tym roku zobaczyć możecie mnie na rowerze marki Trek. Priorytety pozostają te same- kolarstwo na wysokim poziomie, ale z dozą większego dystansu:-)

5. W tym roku często można zobaczyć Cię na trasach maratonów, wiążesz z nimi jakąś przyszłość czy traktujesz je czysto treningowo przed dalszą częścią sezonu?

W tym roku postawiłam na nadrabianie zaległości do moich rywalek, mam spore braki techniczne, jak i fizyczne spowodowane małą ilością dni startowych w kalendarzu z roku poprzedniego, specyficzny układ startów pomaga mi również czerpać więcej radości z jazdy, nie nastawiając się stricte na XC, tym bardziej że jest to mój pierwszy rok w nowej kategorii.

6.  Cross-Country, Maraton, startowałaś też na szosie. Myślałaś o urozmaiceniu zimowych treningów startami w cyclocrossie? A może jesteś osobą, która nie znosi zimna i błota?

Brrr … zimno to moja zmora, z pewnością dziewczyny ścigające się w zimowej odmianie kolarstwa sporo nauczyłyby mnie w temacie zimna.

7. Czego można życzyć Marlenie Droździok w dalszej części sezonu lub w dłuższej perspektywie czasu?

Czego bym sobie sama życzyła… realizowania dalej własnych sportowych ambicji nie opuszczając roweru na krok, przy okazji mając szczęście na trasie. Trzymajcie kciuki, zapewniam Was, że nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here