We Francji postanowili podjąć radykalne działania przeciwko modyfikacjom rowerów elektrycznych. Teraz zmiana maksymalnej prędkości grozi grzywną lub więzieniem.
W ubiegłym tygodniu we Francji weszło w życie nowe prawo dotyczące właścicieli, ale także sprzedawców i mechaników rowerów elektrycznych. Mówi ono, że każdy, kto zmieni oprogramowanie, aby przenieść maksymalną prędkość e-roweru ponad 25 km/h, ryzykuje trzy punkty karne, grzywnę w wysokości 30 000 euro i może spotkać się z karą pozbawienia wolności do jednego roku.
Nowe prawo dotyczy nie tylko samych właścicieli, ale także sprzedawcy i producenta. Jeżeli sprzedawca oferował zmodyfikowane rowery lub program ich dostosowania, grozi mu taka sama grzywna i kara pozbawienia wolności do dwóch lat.
Jest mało prawdopodobne, aby kary te zostały nałożone w całości, ale Francja uważa, że środek ten ograniczy nielegalne przeróbki. Francja widzi szybsze rowery elektryczne jako potencjalne zródło zagrożenia. Rowery poruszają się w pobliżu pieszych, ale także innych użytkowników dróg, gdzie zwiększona prędkość może stanowić zagrożenie.
Sami producenci pracują również nad ograniczeniem takich modyfikacji, na przykład Bosch wprowadził niedawno innowacyjny system. Jeśli jego oprogramowanie wykryje, że ktoś próbował „odblokować” rower, pojawi się komunikat o błędzie, a maksymalna prędkość natychmiast przejdzie do poziomu standardowego. Jeśli taka usterka wystąpi trzy razy, rower wyłączy się i zostanie przywrócone do poprzedniego stanu.








Mogą sobie tworzyć drakońskie prawo i nawet dawać 20 lat więzienia a to niczego nie zmieni bo nie są wstanie tego wykryć.
Prawo nie ogranicza prędkości do 25km/h tylko ogranicza wspomaganie do tej prędkości.
Nie są w stanie nic udowodnić bo urzędnicy, policja a nawet biegli sądowi to nie są programiści/inżynierzy tylko „matoły bez szkoły”.